Hallo!
Natomiast z drugiej strony współczułam jej tego losu... a właściwie piekła jakie zgotował autorce Muchtar. Mężczyzna dosłownie na siłę próbował zmienić Nadię na muzułmankę, którą kobieta nigdy nie chciała się stać. Jednak dla Muchtara, człowieka wychowanego w odmiennej wierze i kulturze, było nie do przyjęcia, że Nadia może mieć swoje zdanie i decydować o sobie jako kobieta.
Najlepiej odzwierciedlają to słowa mężczyzny:
-"Ale ty jesteś moją żoną i masz mi być posłuszna. Allah mi to gwarantuje."
Podczas lektury miałam wrażenie, że autorka za wszelką cenę chce mieć pełną rodzinę, że musi stać się coś naprawdę strasznego, żeby uświadomiła sobie jak krzywdzi tą stagnacją siebie i dzieci. Jak ta chora relacja może w dorosłym życiu odbijać się na dzieciach.
Książka oprócz różnic kulturowych i wyznaniowych porusza naprawdę trudny temat jakim jest przemoc w rodzinie. Jest ona od dawna, dla wielu osób tematem tabu. Ponieważ ofiary często wstydzą się, a przede wszystkim boją się prosić o pomoc, tymczasem wstyd i strach powinien odczuwać oprawca. Tym bardziej kat, który stosuję przemoc na swojej rodzinie w zgodzie ze swoją religią czy poglądami.
Zdecydowanie polecam tą pozycję, chociaż nie jest to lekka lektura.
Dzisiaj mam dla Was kontynuację Gorzkiej pomarańczy. Tak jak i w pierwszej części książka do łatwych nie należała. Jednak nie mogłam przejść wobec losów bohaterki obojętnie i pozostać tylko przy pierwszej części.
Jarzmo przeszłości jest dalszą częścią losów Nadii, która wraca do swojej ojczyzny wraz z mężem i dziećmi. Kobieta wiąże spore nadzieje związane z życiem swojej rodziny w Polsce. Wybacza mężowi jego bestialskie zachowanie mając nadzieję, że dawne uczucia powrócą i uda się jeszcze wszystko odbudować.
Mrzonka o szczęśliwym i kochającym małżeństwie nie trwa jednak długo. Przez pewien czas Muchtarowi udaję zachować się pozory przemiany przed żoną i jej rodziną. Jednak pozorna sielanka nie trwa zbyt długo. Mężczyzna szybko odsłania swoją drugą twarz i zamienia życie swojej rodziny w prawdziwe piekło.
Mężczyzna wylicza żonie skromną kwotę na utrzymanie rodziny, która często nie starcza na życie. Bywa też, że mężczyzna w chwilach gniewu zabiera żonie ostanie, przeznaczone na zakupy pieniądze.
Kobieta przez większą część czasu chodzi wokół swojego męża na palcach, bojąc się jego wybuchu gagresji. Gdyż z pozoru nawet najbardziej błaha rzecz jest w stanie wyprowadzić Muchtara z równowagi, co odbija się na rodzinie autorki.
Podczas czytania tej książki towarzyszyły mi naprawdę sprzeczne emocje. Z jednej strony zastanawiałam się czemu autorka książki jest delikatnie rzecz ujmując, tak nierozsądna, że naraża życie swoje i dzieci. Dlaczego ważniejsze niż jej życie i zdrowie jest dotrzymanie prze Nadię obietnicy danej mężowi. Co musi strasznego się wydarzyć, żeby kobieta zdecydowała się zawalczyć o siebie i dzieci i po prostu odcięła się od tego toksycznego związku z człowiekiem-tyranem.
Kobieta przez większą część czasu chodzi wokół swojego męża na palcach, bojąc się jego wybuchu gagresji. Gdyż z pozoru nawet najbardziej błaha rzecz jest w stanie wyprowadzić Muchtara z równowagi, co odbija się na rodzinie autorki.
Podczas czytania tej książki towarzyszyły mi naprawdę sprzeczne emocje. Z jednej strony zastanawiałam się czemu autorka książki jest delikatnie rzecz ujmując, tak nierozsądna, że naraża życie swoje i dzieci. Dlaczego ważniejsze niż jej życie i zdrowie jest dotrzymanie prze Nadię obietnicy danej mężowi. Co musi strasznego się wydarzyć, żeby kobieta zdecydowała się zawalczyć o siebie i dzieci i po prostu odcięła się od tego toksycznego związku z człowiekiem-tyranem.
Natomiast z drugiej strony współczułam jej tego losu... a właściwie piekła jakie zgotował autorce Muchtar. Mężczyzna dosłownie na siłę próbował zmienić Nadię na muzułmankę, którą kobieta nigdy nie chciała się stać. Jednak dla Muchtara, człowieka wychowanego w odmiennej wierze i kulturze, było nie do przyjęcia, że Nadia może mieć swoje zdanie i decydować o sobie jako kobieta.
Najlepiej odzwierciedlają to słowa mężczyzny:
-"Ale ty jesteś moją żoną i masz mi być posłuszna. Allah mi to gwarantuje."
Podczas lektury miałam wrażenie, że autorka za wszelką cenę chce mieć pełną rodzinę, że musi stać się coś naprawdę strasznego, żeby uświadomiła sobie jak krzywdzi tą stagnacją siebie i dzieci. Jak ta chora relacja może w dorosłym życiu odbijać się na dzieciach.
Książka oprócz różnic kulturowych i wyznaniowych porusza naprawdę trudny temat jakim jest przemoc w rodzinie. Jest ona od dawna, dla wielu osób tematem tabu. Ponieważ ofiary często wstydzą się, a przede wszystkim boją się prosić o pomoc, tymczasem wstyd i strach powinien odczuwać oprawca. Tym bardziej kat, który stosuję przemoc na swojej rodzinie w zgodzie ze swoją religią czy poglądami.
Zdecydowanie polecam tą pozycję, chociaż nie jest to lekka lektura.

Komentarze
Prześlij komentarz