Przejdź do głównej zawartości

Wiza do Iranu Artur Orzech

Hallo!

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną książką wypożyczoną z biblioteki, tym razem przeniosę Was w całkiem nieznane dla wielu ludzi miejsce, którym jest ... Iran.

Źródło internet



Źródło internet

Artur Orzech (ur. 22 lutego 1964 w Jeleniej Górze) – polski dziennikarz muzyczny, prezenter radiowy i telewizyjny i konferansjer.




Wiza do Iranu to kompendium wiedzy o kulturze, zwyczajach, religii a przede wszystkim o ludziach żyjących w tym odległym  kraju. 

Książka napisana została nie tylko przez dziennikarza, ale przede wszystkim przez iranistę zakochanego w kraju i wszystkim tym, co wiążę się z Iranem. Dzięki czemu mamy gwarancję dobrego podejścia do tematu.

Pozycja ta jest w pewnym sensie przewodnikiem, który pokazuję zupełnie inny Iran. Kraj widziany oczami autora, który zaskarbił sobie zaufanie Irakijczyków. Dzięki czemu możemy wiele dowiedzieć o sprawach, które nie są poruszane w mediach, a które z pewnością wzbudziłyby wiele kontrowersji.
Czytelnik podczas lektury dowiaduję się nie tylko o kulturze, ale również o historii Iranu, która wplatana jest co jakiś czas w kolejnych rozdziałach Wizy do Iranu.

Według mnie ważną rolę odegrały w tym mini przewodniku (traktować go można bardziej  jako pamiętnik z podróży) zdjęcia, których według mnie było stanowczo za mało.

Bardzo podobało mi się, że autor pokazał dosłownie kawałek praw, które Irakijczycy muszą przestrzegać będąc prawdziwymi muzułmanami. 

Niestety w książce daję się wyczuć ostrożność w poruszaniu się po grząskich tematach, które mogłyby zaprzepaścić szansę na kolejną wizę do Iranu. Świadczy o tym fakt, że zataja przed czytelnikiem skąd otrzymał zbiór praw, które muszą przestrzegać muzułmanie.

Kolejny mankament, który denerwował mnie podczas czytania to zły podział strony. Zdania na dole strony, były często ucinane, a ich kontynuację mogłam zobaczyć dopiero po obejrzeniu zdjęć.

Wiza do Iranu jest dobrą pozycją na start w zgłębianiu wiedzy o tym kraju, a z każdą przeczytaną stroną wciąga coraz bardziej i kończy się w najmniej odpowiednim momencie. 





Komentarze