Przejdź do głównej zawartości

MASA o porachunkach polskiej mafii

Hallo!

Tym razem mam dla Was zupełnie inną książkę, ponieważ chciałam przenieść się w inny świat, przeczytać zupełnie inny rodzaj książki. Przede wszystkim przybliżyć sobie temat, który z racji dość odległych jak na mnie czasów był dla mnie dość... mglisty.
Mój wybór padł na książkę, która nie miała wyszukanej za to dość dobitną okładkę, a na niej dwie postaci... Jarosława Sokołowskiego "Masy" i Artura Górskiego.





Za nim przeniosłam się w czasy kiedy Polską rządziły różnorodne mafie, a szczególnie jedna z najbardziej znanych w naszym kraju zapoznałam się z tym co miał do przekazania czytelnikom jeden z jej członków...tytułowy Masa i autor książki, a dopiero później przeniosłam się w klimaty mafii.

W rozmowie pomiędzy Masą a Arturem Sokołowskim poznajemy prawdzie motywy współpracy między mafią pruszkowską a wołomińską oraz powody rozpoczęcia wojny pomiędzy nimi. Dowiadujemy się jak wyglądała strzelanina w Alejach Jerozolimskich w 1996 roku i co było jej przyczyną.Zagadkowa egzekucja jednego z najbardziej znanych w polskiej kinematografii gangstera.

Wiadome jest, że nie jest to typowa książka, gdzie autor wymyśla bohaterów i całą otoczką związaną ze swoją wizją książki. Tutaj przede wszystkim rządzi narrator, który odtwarza wydarzenia na podstawie swoich wspomnień, a jak wiadomo pamięć jest ulotna, więc bardziej lub mniej szczegółowo opisane są wydarzenia.

Jeżeli tak się dzieję, że pamięć naszego narratora zawodzi, wówczas nie stara się wymyślać czegoś co nie miało miejsca lub czego nie był świadkiem, lecz podkreśla, że nie pamięta danej sytuacji czy imienia lub mówi, że nie brał w czymś udziału. Jednak takie sytuacje w książce zdarzają się naprawdę sporadycznie. 

Przede wszystkim tytułowy Masa nie stara się wybielić kosztem innych, na nikogo nie zrzuca winy za to jak potoczyło się jego życie, co według mnie jest na plus dla p. Jarosława Sokołowskiego. Poza tym narrator nie kaja się na każdym kroku za to błędy przeszłości co dla jednym może przeszkadzać, ale dla mnie to nic nie ujmowało rozmowie obu panów. 
Oczywiście Masa wspomina czasem, że wstyd się do czegoś przyznać i myślę, że to powinno wystarczyć czytelnikom.

Przyznaję,że sceny opisane w książce są brutalne i nie każdemu przypadnie ona do gustu. Poza tym momentami język jest dość specyficzny, ponieważ używali ich z półświatka przestępczego.

Jak dla mnie było kilka interesujących wątków, o których nigdy nie dowiedziałabym się, gdyby nie ta książką między innymi o Przemysławie Salecie i roli Nikosia w Sztosie, ale nic więcej nie będę na ten temat zdradzać.

Dla mnie książkę czytało się dość ciężko, ponieważ dla mnie to były czasy, gdzie interesowały mnie jeszcze inne rzeczy niż wiadomości z kraju i świata z racji. Dlatego musiałam najpierw wgryźć się w temat, żeby poczuć ten klimat.

Mimo wszystko gratuluję odwagi panu Jarosławowi Sokołowskiemu, ponieważ będąc  świadkiem koronnym i ujawniając na światło dzienne wydarzenia, które działy się w jego grupie podwójnie się naraża.

Komentarze